Gorączka złota! Zabójcze zimno! I niesamowite, prawdziwe przygody Jacka Londona na wolności | Historia

W lipcu 1897 roku właśnie rzucił pracę w pralni, kiedy parowiec Portland zacumował w Seattle, a Excelsior w San Francisco. Górnicy schodzili po trapach, dźwigając trzy tony złota z dalekiej północno-zachodniej Kanady. Gazety i telefony niemal natychmiast rozpowszechniły tę informację i wywołały jedną z największych, najdzikszych i najbardziej urojeniowych gorączek złota w historii. Do doświadczonych górników i poszukiwaczy dołączyły wielkie hordy robotników fabrycznych, sprzedawców, sprzedawców, biurokratów, policjantów i innych mieszkańców miast, z których większość była zupełnie niedoświadczona na pustyni i nie miała pojęcia o Dalekiej Północy.

Turyści w punkcie handlowym Dawson City mogą zbierać bryłki złota, podczas gdy konglomeraty wydobywcze inwestujące w regionie obstawiają, że istnieją jeszcze lody macierzyste do odkrycia. (Grant Harder)

Jack desperacko chciał do nich dołączyć, ale nie mógł zebrać pieniędzy na przejazd lub zaopatrzenie. Na szczęście jego 60-letni szwagier James „Cap” Shepard również został zarażony „Klondicitis”, jak nazywano gorączkę złota. Shepard zastawił dom swojej żony, aby sfinansować podróż, i zaprosił Jacka do siebie ze względu na mięśnie młodego mężczyzny i umiejętności w tym zakresie. Kupili wyściełane futrem płaszcze i czapki, wysokie, ciężkie buty, grube rękawiczki, namioty, koce, siekiery, sprzęt górniczy, metalową kuchenkę, narzędzia do budowy łodzi i kabin oraz roczny zapas żywności. Jack, żarłoczny czytelnik z niewielkim wykształceniem i mglistymi ambicjami zostania pisarzem, dorzucił tomy Miltona i Darwina oraz kilka innych książek.

Odpłynęli na Alaskę statkiem pełnym poszukiwaczy złota i współpracował z trzema z nich: „Big Jimem” Goodmanem, doświadczonym górnikiem i myśliwym, Ira Sloperem, twardym stolarzem i poszukiwaczem przygód, który ważył zaledwie 100 funtów, oraz dziennikarzem sądowym z czerwonymi wąsami, Fredem C. Thompsonem, który utrzymywał zwięzłość, śmiertelnie poważny dziennik podróży. Wysiadając w Juneau, wynajęli kajaki Tlingit i popłynęli 100-milowym fiordem do Dyea, gdzie rozpoczął się niesławny Szlak Chilkoot.

Aby dotrzeć do Klondike, najpierw musieli się dostać i wszystkie swoje zapasy nad przybrzeżnym pasmem Alaski, na szlaku zbyt stromym dla koni lub jucznych mułów. Wysłali 3000 funtów zapasów na szczyt z pakowaczami Tlingit, po 22 centy za funt, a resztę zabrali na plecach. Kilka źródeł stwierdzam, że Jack ciągnął około tony, co było przeciętne 100-kilogramowy plecak musiał pokonać 20 podróży w obie strony, pokonując łącznie 40 mil, aby przesunąć ten ciężar o jedną milę.

Po lewej, spacerując po lodzie rzeki Jukon w Dawson City. Zgadza się, Bruce Nibecker podczas swojego roszczenia do złota poza Dawson City. (Grant Harder)

Droga była nierówna i błotnista, z plamami grzęzawisk. Musieli przekroczyć szalejącą rzekę na powalonych drzewach. „Bardzo trudno jest po nich chodzić, a woda pędzi pod spodem i sto funtów na plecach” – zanotował Thompson w swoim dzienniku. Mężczyźni, którzy upadali, zwykle topili się pod ciężarem swoich plecaków; byli chowani w płytkich grobach obok szlaku Dziewięć mil od Dyea Cap Shepard tak bardzo cierpiał z powodu reumatyzmu, że pożegnał się z innymi mężczyznami i zawrócił w dół szlaku.

Pozostali szli dalej przez ulewny deszcz i pogłębiające się błoto. Złapali starszego poszukiwacza złota, Martina Tarwatera, który zaproponował, że będzie dla nich gotował. Jack później go fabularyzował, zachowując imię Tarwater w opowiadaniu „Like Argus of the Ancient Times”. 21 sierpnia, z pęcherzami na stopach i rannymi ramionami, dotarli do Obozu Owczego, który Thompson opisał jako „bardzo twardą dziurę”. W błotnistym miasteczku namiotowym zebrało się ponad 1000 tupaków. Był to ostatni równy teren przed przerażającym wejściem na przełęcz Chilkoot.

Był tam fotograf Frank LaRoche, który dokumentował gorączkę złota w USA Służba geologiczna. Zebrał 24 mężczyzn i sfotografował ich stojących w błocie na tle lodowca. Wszyscy wyglądają surowo i uroczyście, w tym młody Jack London z potarganą grzywką wystającą z czapki i ręką wepchniętą do kieszeni. jedyne znane jego zdjęcie na Dalekiej Północy.

Przekraczanie pieszo zamarzniętej rzeki Jukon z West Dawson do Dawson City, Yukon. (Grant Harder)

Bardziej znane zdjęcie przedstawia długą linię ciężko obciążonych mężczyzn wspinających się po brutalnie stromym zboczu, Chilkoot Pass – „jak kolumna mrówek” – opisał ich później Jack. To zadziwiający obraz mężczyzn doprowadzonych do skrajności. Jednak nie przekazuje kluczowego faktu: większość mężczyzn musiała wspinać się po tym strasznym zboczu 20 lub 30 razy.Przełęcz wyznaczała granicę między Alaską, posiadłością amerykańską, a terytorium Jukonu. Władze Kanady wymagały od każdej osoby przyniesienia wystarczającej ilości żywności na rok, czyli około 1000 funtów. A ten ładunek podwoił się w przypadku sprzętu górniczego i biwakowego.

Wielu mężczyzn spojrzało na stromy szlak, obliczyło, ile będzie to podróży, i zawróciło w stronę Dyei, zrzucając obrzydliwy ciężar swoich zapasów. Wielu próbowało się wspinać, ale brakowało im siły i wytrzymałości. Upadali w rozpaczy lub skrzywili się z bólu po urazach pleców. Co najmniej 70 zginęło w wyniku osuwisk i lawin. Nikt, kto przeżył Chilkoot, nigdy o nim nie zapomniał, a już najmniej Jack London, który pisał o tym z wielką żywiołowością w kilku fikcyjnych relacjach.

Podekscytowanie zdobyciem szczytu przepustki po raz ostatni nie trwało długo; teraz mężczyźni musieli spakować wszystkie swoje zapasy kolejnych 16 mil, a następnie wyciąć drzewa i zbudować łódź, przepłynąć szereg jezior, przenieść łódź i zapasy między jeziorami, a następnie podróżować 500 mil na północ rzeką Jukon – i zrób to wszystko, zanim rzeka zamarzła. W połowie września padał już śnieg. Na brzegach jeziora tworzył się lód. Wyścigowa zima, racjonowali sobie pięć godzin snu na dobę.

Po lewej stronie, miejsce pierwsze odkrycie złota w Jukonie. Po prawej, trasa Jacka Londona do Dawson City. (Guilbert Gates)

W łodzi zbudowanej ze świerka przez cieślę Slopera, z masztem i żaglem uzbrojony przez żeglarza Jacka Londona, przedostali się przez jeziora w czasie wichur i zamieci i zobaczyli, jak dwie inne łodzie wywracają się i topią wszystkich na pokładzie.

24 września wpłynęli do dopływu Jukonu zwanego Sixtymile . Następnego dnia w Box Canyon rzeka zwęziła się w ryczącą, pieniącą się rynnę i podjęli trudną decyzję. Tak wiele łodzi rozbiło się w bystrzach, że większość skoczków przenosiła teraz swoje łodzie i zaopatrzenie wokół siebie, ale zajęło to cztery dni . Grupa Jacka głosowała za uruchomieniem bystrzy.

Wczesne poranne słońce pada na poroże wiszące na szopie w Dawson City w Jukonie. (Grant Harder)

27-stopowa łódź była mocno obciążona zaopatrzeniem. Setki widzów ściany kanionu, przepowiadające katastrofę. Jack sterował wiosłem do zamiatania, kiedy brnęli przez białą wodę, a pozostali wiosłowali gorączkowo, aby uniknąć uderzenia o skały. Prąd był tak szybki, że pokonali kilometrowy kanion w dwie minuty, bez żadnych uszkodzeń, z wyjątkiem jednego pękniętego wiosła.

Jeszcze większe wyzwanie przyszło na White Horse Rapids, gdzie znajdowały się duże fale stojące, postrzępione skały i wiry. Ponownie, żeglarstwo Jacka pozwoliło im przejść. Następnie, z godną podziwu hojnością, wrócił i pomógł młodej parze przepłynąć łódkę przez te same bystrza. Thompson napisał w swoim dzienniku, że tej nocy odpoczywali spokojnie.

Sixtymile River wpłynęła do 30-milowego jeziora Laberge. Walka nad nim zajęła tydzień w wyjących północnych wiatrach i śnieżycach. Poniżej Laberge poruszało się łatwiej, chociaż pogoda była przenikliwie zimna i gęste mgły. Dużym zmartwieniem był lód gromadzący się w rzece.

Położony nad Jukonem, 178 mil od hotelu za kołem podbiegunowym, Dawson City leży w pobliżu miejsca, w którym znajdował się obóz rybacki, z którego korzystali ludzie Pierwszych Narodów. (Grant Harder)

Jukon – trzecia co do wielkości rzeka w Ameryce Północnej, po Mississippi i Mackenzie – zwykle zamarzała do połowy października. 9 października, około 80 mil od Dawson City, zdecydowali się zatrzymać i zimować u ujścia rzeki Stewart, gdzie znaleźli stare, nadające się do użytku kabiny, a Big Jim zobaczył obiecujący kolor na swojej złotej patelni. Jack postawił 500 stóp na lewym rozwidleniu Henderson Creek i popłynął w dół rzeki, aby złożyć wniosek o wydobycie w Dawson City.

Założony w zeszłym roku Dawson miał teraz ponad tuzin salonów z salami tanecznymi i hazardem, ulica prostytutek zwana Paradise Alley i około 5000 mieszkańców mieszkających w chatach, namiotach i szantach. Brakowało żywności, nie było urządzeń sanitarnych, a brudne ulice były pełne bezrobotnych mężczyzn i psów zaprzęgowych.

Czterech mężczyzn – Marshall Bond, Oliver HR La Farge, Lyman R. Cold i Stanley Pearce – siedzą w kabinie z psami. Ten po lewej był inspiracją dla Bucka w The Call of the Wild. Podpis Londynu znajduje się u góry zdjęcia. (Kolekcja Jack London / The Huntington Library, San Marino, Kalifornia)

Jack zaprzyjaźnił się z dwoma braćmi, Louisem i Marshallem Bondami, którzy pozwolili mu obozować obok swoich chata w Dawson.Ich ojciec był zamożnym sędzią z ranczo w Santa Clara w Kalifornii; później pojawił się, lekko fabularyzowany, jako sędzia Miller w The Call of the Wild. Jack zaprzyjaźnił się także z psem braci Bondów, wspaniałą, 140-funtową mieszanką Saint Bernard-Scotch collie. Pies miał na imię Jack i był wzorem dla Bucka, psiego bohatera „Zewu dzikiej przyrody”.

Marshall Bonda był pod wrażeniem niezwykłej relacji Jacka Londona z psami. Zamiast rozmawiać z nimi czule i głaskać je, „zawsze mówił i zachowywał się w stosunku do psa, jakby rozpoznawał jego szlachetne cechy, ale traktował je jako oczywiste” – napisał Bond w swoim pamiętniku. „Miał wdzięczność i natychmiastowe spojrzenie na piękne cechy i uhonorowanie ich u psa tak, jak u mężczyzny ”. Jest to oczywiste stwierdzenie dla każdego, kto przeczytał The Call of the Wild i inną wspaniałą londyńską książkę o psach White Fang.

Mieszaniec husky to znajomy widok w Dawson City, półmetku wyścigu psich zaprzęgów Yukon Quest na dystansie 1000 mil z Fairbanks na Alasce do Whitehorse w Jukonie. (Grant Harder)

Jack pozostał w Dawson przez ponad sześć tygodni. Częściowo po to, by się rozgrzać, spędzał dużo czasu w barach i często widywano go w rozmowach z „zakwasami” lub doświadczonymi górnikami. Postaci te uważały, że 40 poniżej zera to dobra pogoda do polowań i psich zaprzęgów, i gardzili nowoprzybyli jako cheechakos lub „delikatne stopy”, którzy mogli zacząć jęczeć po trzech dniach bez jedzenia. Było tak wiele materiałów dla początkującego powieściopisarza w tych jaskrawych salonach, gdzie mężczyźni opowiadali historie o przechytrzonej śmierci i uderzeniach złota bonanza, kobiety odziane w jedwab pobierały dolara za taniec, czasami stawiano 25 000 $ na rękę w pokera i wszyscy płacili z pyłem złota lub bryłkami.

* * *

Dawson City dziś jest odporną, wolną od ducha, niezwykle odległą społecznością liczącą 1400 osób, wciąż handlującą swoją historią jako stolica gorączki złota Klondike. To miejsce, w którym dziwolągi, artyści, Trondek Hwechin z Pierwszego Narodu i inni mogą żyć we własnym tempie i przy minimalnym osądzie. Nawet w epoce, w której w regionie wprowadzono wydobycie na skalę przemysłową, niezależni górnicy nadal kopią i robią śluzy w pobliskiej dolinie Klondike, używając koparek i pomp diesla, a także łopat i mis do złota. Niektórzy z nich znajdują znaczne ilości złota i wydają pieniądze na pokazy whisky, pokera, blackjacka i can-can w hali hazardowej Diamond Tooth Gerties.

Dawson City w połowie XX wieku przeżywało ciężkie czasy, mając mniej niż 1000 mieszkańców. Ale turystyka zapoczątkowała ożywienie: około 300 000 ludzi odwiedza latem dziewiczy Jukon. (Grant Harder)

Ulice w centrum miasta są nieutwardzone. Spacerujesz po podniesionych drewnianych chodnikach obok budynków w stylu pogranicza, z których niektóre pochodzą z czasów gorączki złota. W hotelu Downtown znajduje się Jack London Grill i salon, w którym podaje się bardzo niezwykły koktajl Sourtoe – odcięty, zmumifikowany ludzki palec u nogi wrzucony do wybranego trunku. Legenda głosi, że napój pochodzi z lat dwudziestych XX wieku i pierwotnie obejmował amputowany odmrożony palec u nogi. W dzisiejszych czasach, według barmana, salon przyjmuje palce u nóg utracone w wyniku innych nieszczęść, w tym wypadków z kosiarką.

Zamówiłem mój z Wild Turkey, a był obsługiwany przez Kapitana Sourtoe, młodego mężczyznę z łatą zielonych włosów w kapeluszu kapitańskim. Otwierając drewnianą skrzynię, wyjął długi, brązowy, pomarszczony palec u nogi ze słoika z solą, wrzucił go do kieliszka, ostrzegł o grzywnie w wysokości 2500 dolarów za przeżuwanie lub połykanie, a następnie powiedział: „Możesz go pić szybko lub powoli, ale twoje usta muszą dotykać szorstkiego palca ”. Kiedy akt został ukończony, przedstawił mi certyfikat nadający się do oprawienia.

Po lewej stronie Sourtoe Cocktail to popisowa libacja w hotelu Dawson City w Downtown. Skradziony w 2017 r. Palec u nogi został wkrótce zwrócony pocztą z notatką podpisaną „Od pijanego głupca”. Racja, w hali hazardowej Diamond Tooth Gerties, poszukiwacz o imieniu Bruce Nibecker próbuje szczęścia. „Poczułem zew dzikiej przyrody, tu w mojej piersi, w dniu, w którym tu dotarłem” – mówi. (Grant Harder)

Przez opatrznościowy zbieg okoliczności matka kapitana Sourtoe, filmowiec imieniem Lulu Keating, pracowała nad filmem dokumentalnym o czasach Jacka Londona w Jukonie . Zabrała mnie do starożytnego baru nurkowego o nazwie The Pit z dramatycznie opadającymi podłogami i sprośnym obrazem olejnym na ścianie. Wśród klientów znajdowali się górnicy złota, profesor, tancerz i muzyk.

„To jest kraina postaci, wtedy i teraz, a Jack je wydobywał” – powiedział Keating.„Był niezwykle inteligentny i miał dużo pewności siebie, ale zamiast próbować zaimponować ludziom, patrzył, słuchał i czuł. To właśnie uczyniło go dobrym pisarzem.”

Po lewej, Front Street, Dawson City. Po prawej szklarnia oświetlona przez zachodzące słońce w Dawson City. (Grant Harder)

Na swoim iPadzie pokazała mi kopie listów, które Jack napisał do ludzi w Dawson po jego wyjeździe, prosząc o opowieści, szczegóły, smak i plotki. Miała też list napisany przez ojca Judge, katolicki ksiądz, w którym opisuje upadek przez lód rzeki i właśnie udało mu się rozpalić ogień, aby uratować mu życie. Jack znał Ojca Judge’a i prawie na pewno zapożyczył ten incydent do swojego słynnego opowiadania „Zbudować ogień”. Po hojnym podzieleniu się swoimi badaniami wysłała mnie na wzgórze, abym zobaczył chatkę Jacka, przeniosła się do Dawson City z jej pierwotnej lokalizacji oraz do małego Muzeum Jacka Londona.

W grudniu 1897 roku, w najzimniejszym i najciemniejszym czasie roku, Jack opuścił Dawsona i pokonał śnieżną wędrówkę 80 mil w górę zamarzniętej rzeki Jukon, śpiąc pod kocami obok ognia. Dane pogodowe i wspomnienia Jacka wskazują na temperatury bliskie 70 poniżej zera. Docierając do rzeki Stewart, dołączył do swoich trzech partnerów w jednej z drewnianych chat, które znaleźli. To było 10 na 12, a nawet gdy metalowy piec był rozgrzany do czerwoności, mięso pozostawało zamarznięte na półce osiem stóp dalej.

Żyli na zakwasie, fasoli i boczku, uzupełnionych dziczyzną siekierą rąbali wodę z rzeki. Rozmrażając ziemię ogniem, szukali złota, ale znaleźli bardzo mało. Grali w wiele kart i odwiedzali mężczyzn w innych chatach. Towarzystwo Jacka było cenione, ponieważ był doskonałym rozmówcą i gawędziarzem, o wesołej, hojnej osobowości. Prawie wszyscy mężczyźni na rzece Stewart tamtej zimy trafili do jego fikcji, a jeden z nich, barczysty, wielkoduszny poszukiwacz o imieniu John Thorson, stał się Johnem Thorntonem, bohaterem Harrisona Forda w The Call of the Wild.

W 1965 roku literacki detektyw Dick North, podróżując psim zaprzęgiem po śniegu, znalazł opuszczoną chatę, w której Londyn spędził swoją pierwszą i jedyną zimę w okolicy. Był w stanie go zidentyfikować, ponieważ Jack podpisał i datował swoje nazwisko na ścianie. Specjaliści od pisma ręcznego potwierdzili autentyczność podpisu. Kabina została następnie zdemontowana, a jej dzienniki umieszczono w dwóch replikach – jednej na Jack London Square w Oakland w Kalifornii, a drugiej w Dawson City przy Eighth Avenue, gdzie mieszkał poeta Robert Service.

Nie ma wyolbrzymiając, jak prymitywna jest ta chata albo jak ciasna i śmierdząca musiała być, kiedy mieszkało w niej czterech mężczyzn. Spali na świerkowych konarach i skórach zwierząt. Podłoga była pokryta lodem i śniegiem. Kiedy zabrakło im świec, spalili tłuszcz z bekonu w domowej lampie, a Jack palił nieprzerwanie. Wszyscy dostali szkorbutu lub „trądu arktycznego” z powodu braku świeżych warzyw i ruchu. Choroba zabiła wielu poszukiwaczy w Klondike i zakończyła krótką karierę Jacka jako górnika.

Domek Jack London w Dawson City zawiera artefakty z epoki, od rakiet śnieżnych po sprzęt do płukania złota. Londyn opisał życie w domku jako „czterdzieści dni w lodówce”. (Grant Harder)

Kiedy rzeka odmarzła w maju 1898 roku, on i inny mężczyzna rozmontowali kabinę, zamienili ją w tratwę i spłynęli do Dawson City i sprzedał kłody za 600 dolarów. Jackowi udało się znaleźć ziemniaki i cytrynę, co złagodziło jego objawy, a w szpitalu ojca Judge’a powiedziano mu, aby jak najszybciej poszedł po świeżą żywność.

Z Johnem Thorsonem i innym mężczyzną, Londyn wyruszył w dół rzeki Jukon w małej łodzi wiosłowej. Osłabieni przez szkorbut, musieli przepłynąć 1500 mil rzeką do Morza Beringa, skąd mieli nadzieję złapać statek do Seattle lub San Francisco.

W dniu, w którym opuścili Dawson, we wtorek 8 czerwca, Jack zaczął trzymać dziennik w szarym, a następnie fioletowym ołówku na luźnych kartkach. Widok oryginału w jego zebranych papierach w Bibliotece Huntington w Kalifornii był podekscytowany, ale lektura okazała się dość nudna – krótkie notatki o miejscach, do których dotarliśmy i małe wypadki w podróży, kilka opisowych fragmentów, niewiele o nim samym. Tylko raz wspomina o swoim szkorbicie, „który teraz prawie całkowicie okaleczył mnie od pasa w dół”. Bardziej interesują go udręki zadane przez „tysiące milionów” komarów gryzących „przez kombinezon i ciężką bieliznę”.

Pod koniec czerwca, po ciężkiej, ale raczej spokojnej podróży, dotarli do St. Michaels na wybrzeżu Alaski, a Jack dostał pracę jako łopata węgla na parowcu zmierzającym do San Francisco. Ostatni wpis w dzienniku brzmi: „Opuść St. Michaels – chwila nie do zniesienia.”

* * *

Tego lata gorączka złota Klondike osiągnęła jego pełne szaleństwo. Populacja Dawson City wzrosła do 40 000, blisko liczby mieszkańców Seattle i Portland. Kilku szczęśliwców stało się fantastycznie bogatymi. Szwed Anderson wykopał milion dolarów w złocie, twierdząc, że wszyscy twierdzą, że jest bezwartościowy. Ale ogromna większość rusherów nie znalazła złota, a wielu nawet nie próbowało, ponieważ prawie każdy niosący złoto potok w promieniu 80 mil od Dawson został już zajęty. Pod koniec lata 1899 r. Pośpiech minął, a populacja Dawson City skurczyła się o trzy czwarte.

Kiedy Jack London dotarł do San Francisco, powoli wyzdrowiał ze szkorbutu i zaczął pisać artykuły, eseje, wiersze i opowiadania. Rzucił się w to z charakterystyczną energią, często pracując 18 godzin dziennie i czytał jak najwięcej, studiując formuły komercyjnego sukcesu. Ale wszystko, co przedłożył do publikacji, zostało odrzucone, przez co wpadł w depresję i zniechęcenie. W końcu magazyn Overland Monthly zaproponował opublikowanie opowiadania Klondike „To the Man on the Trail”, gdyby mógł zadowolić się skromną zapłatą w wysokości 5 dolarów. Mieszkanie się zepsuło, Jack się zgodził i musiał pożyczyć ani grosza, żeby kupić numer kiedy ukazał się w styczniu 1899 roku.

Jeszcze tego samego roku trafił na literacki brud. Sprzedał „Odyseję północy” Atlantykowi za 120 dolarów, a potem już nigdy nie oglądał się za siebie. Był to złoty wiek amerykańskich magazynów, redaktorzy szukali żywych, pełnych akcji krótkich opowiadań, a Jack London dzięki ciężkiej pracy, wytrwałości i próbom i błędom opanował formę. W ciągu dwóch lat od opuszczenia Klondike był najlepiej opłacanym autorem opowiadań w Ameryce. W wieku 24 lat Londyn zasłynął jako „American Kipling”.

Pies zaprzęgowy o imieniu Secord, sfotografowany na początku tego roku w Dawson City w Jukonie. (Grant Harder)

Pomysł na The Call of the Wild, siódmą książkę Londynu i prawdopodobnie najlepszy, przyszedł do niego w 1903 roku po przygnębiającym okresie pracy jako tajny dziennikarz w slumsach londyńskiego East Endu. Zaczął wracać myślami do dziewiczej pustyni Jukon i 140-funtowej mieszanki Saint Bernard w Dawson, zorzy polarnej i saniach – psie zespoły ścigające się po śniegu w temperaturze 50 poniżej zera. Zamierzał napisać opowiadanie na 4000 słów na cześć psa, ale „uciekło mi to”, jak później powiedział, i osiągnął ponad 30 000 słów, zanim zdążył wezwać postój.

Napisał to w ciągu miesiąca w twórczym śnie. Wysłał rękopis do szefa wydawnictwa Macmillan, George’a Platt Brett, który uznał go za arcydzieło i dokonał jednej z najbardziej dochodowych transakcji w historii firmy. Za pełne prawa zaoferował 2000 dolarów. Jack potrzebował pieniędzy, więc się zgodził. Książka, która od razu stała się bestsellerem, była drukowana na całym świecie.

Londyn i jego żona, Charmian, na Wyspach Salomona w 1908 r., podczas wizyty przerwanej, gdy stan zdrowia pisarza pogorszył się. (Jack London Collection / The Huntington Library, San Marino, Kalifornia)

Jack London, który bezwstydnie pisał dla pieniędzy, nigdy nie otrzymał ani grosza z tantiem z tytułu The Call of the Wild. Nigdy też na to nie narzekał. Jak powiedział swojej żonie. Charmian, „Mr. Brett zaryzykował i miał dużą szansę na przegraną. To była gra, a ja nie mam kopa ”.

Był już dobrze znany, kiedy książka została opublikowana, a jej sukces uczynił z niego prawdziwą międzynarodową gwiazdę. Zarabiał 10 000 dolarów miesięcznie na książkach, artykułach, zadaniach dziennikarskich i wystąpieniach i ledwo nadążał za swoimi wydatkami. Był jednym z pierwszych pisarzy, który znalazł się na pierwszych stronach gazet i wydawał pieniądze jak gwiazda filmowa. Popłynął przez Południowy Pacyfik w rujnująco drogiej łodzi zbudowanej na zamówienie. Kupił posiadłość o powierzchni 1000 akrów w hrabstwie Sonoma i zbudował tam rezydencję o powierzchni 15 000 stóp kwadratowych, Wolf House, która spłonęła tuż przed wprowadzeniem się.

Nigdy nie stracił zamiłowania do przygód. Pracował jako korespondent wojenny w Korei i Japonii, a później zajmował się rewolucją meksykańską. Mieszkał na Hawajach i Australii. Z jego płodnego pióra wypłynęły 23 powieści, kilka książek faktu, siedem sztuk teatralnych i setki wierszy i opowiadań. Z jego fikcyjnych dzieł – powieści i opowiadań – ponad 80 zostało osadzonych na Dalekiej Północy i zaczerpniętych z dziewięciu miesięcy, które tam spędził. Nadal go podtrzymywał, podobnie jak Joseph Conrad czerpał inspirację ze swoich młodzieńczych przygód na morzu.

W chwili śmierci w 1916 roku – miał 40 lat i zmarł na chorobę nerek zaostrzoną przez alkoholizm – Jack London był jednym z najczęściej czytanych autorów na świecie.Chociaż pisarz później był chwalony przez takich luminarzy jak George Orwell i Jorge Luis Borges, jego reputacja podupadła po jego śmierci. Amerykańska elita literacka odrzuciła go jako hacka, który stworzył popularne powieści o psach i wilkach. Według londyńskiego biografa Earle Labor, ci krytycy nie znali zakresu prac Londynu – pisał także o filozofii, wojnie, projekcji astralnej, polityce i wielu innych tematach – a także zmylił się twardym „prostym stylem”, który był pionierem Londynu „Nawet jego popularne klasyki są wzbogacone wielopoziomowymi znaczeniami pod pełną akcji powierzchnią” – mówi Labor. „Jack został obdarzony tym, co Jung nazwał„ pierwotną wizją ”, która nieświadomie łączy autora z uniwersalnymi mitami i archetypami. Wpłynął na niezliczonych innych pisarzy, w tym Ernesta Hemingwaya, Jamesa Jonesa i Susan Sontag.”

W Według Partii Pracy w ostatnich dziesięcioleciach doszło do „gwałtownego wylania” stypendium Jacka Londona, mającego na celu odzyskanie jego reputacji. „Jego międzynarodowy status – zarówno jako wybitnego pisarza, jak i jako ważnej osoby publicznej – zawsze był wyjątkowo wysoki” – dodaje Partia Pracy. „Teraz w końcu osiąga uznanie we własnym kraju jako główny autor wszystkich sezonów literackich”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *